Dokument końcowy Aparecida 2007; Franciszek nawraca

 

Dokument końcowy V Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów - Aparecida, 13-31 maja 2007.

                Zanim czytelnik weźmie do rąk ten dość spory objętościowo dokument (554 punkty), powinien uświadomić sobie, że nie jest to tekst napisany przez jedną osobę. Jest to dzieło ponad 270 osób, nie licząc rewizorów, konsultorów i osób dokonujących korekty: owoc trzech tygodni ożywionych dyskusji i modlitwy.

                Będąc dziełem tak dużej grupy osób dokument ten może wydawać się chaotyczny i nierówny w stylistyce. Znaleźć w nim można fragmenty poetyckie, sformułowania kolokwialne, a także styl urzędowy. Z tekstu jednak dość łatwo można wyodrębnić główne idee, które doskonale odzwierciedlają to, czym żyje Kościół w Południowej Ameryce.

                Tym co wyróżnia cały dokument jest jego pozytywny ton. Wynika on z faktu, że treść przesłania została oparta na fundamencie wiary i chrześcijańskiej nadziei. Centrum całości przesłania jest Chrystus, Jego Słowo i pełnia życia w Chrystusie. Tekst dokumentu do wielki manifest rozbudzający misyjny zapał. Równocześnie dokument z wielką uwagą koncentruje się na kwestiach społecznych. Mówi to wiele o modelu duszpasterstwa, za którym optują latynoscy biskupi: zadaniem duszpasterza jest nieść nadzieję i entuzjazm, a równocześnie nie być wyalienowanym od spraw, którymi żyje lud.

                Do przyjęcia takiego stylu zachęcał w swoim wystąpieniu w czasie obrad Víctor Manuel Fernández, rektor Katolickiego Uniwersytetu w Buenos Aires i jeden z ekspertów Konferencji:

                «Chciałbym zwrócić uwagę na kwestię języka i sposób mówienia rzeczy, abyśmy nie doprowadzili do efektu przeciwnego od zamierzonego. Jeśli mówimy o konieczności formacji wiernych i kładziemy nacisk na to, aby w ich życiu doszło do spotkania ze Słowem, to nie możemy sugerować, że są oni ciemną i zabobonną masą. Należy raczej podkreślić bogactwo duchowe, które lud już posiadł i nieustannie rozwija.

                Jeżeli krytykujemy hedonizm i konsumpcjonizm współczesnego świata, musimy równocześnie wskazać, że Jezus pragnie radości i szczęścia człowieka i chce, aby życie każdego z nas rozkwitło w całej swej pełni.

                Jeżeli przeciwstawiamy się związkom nieformalnym, musimy mówić także o samotności w dzisiejszym świecie i musimy zdać sobie sprawę, jak wielkim wyzwaniem dla współczesnego człowieka jest wstrzemięźliwość.

                Jeżeli potępiamy populizm niektórych przywódców politycznych, musimy także zdecydowanie odciąć się od wszelkich grup interesów bogatej mniejszości, które to grupy przez lata rządziły w naszych krajach.

                Jeżeli kładziemy w centrum osobowe spotkanie z Chrystusem, musimy równocześnie wskazać na konsekwencje tego spotkania: obowiązek świadczenia o Chrystusie i zaangażowania na rzecz sprawiedliwości społecznej.

                Jeżeli krytykujemy niektóre formy duchowości obce chrześcijaństwu i pseudo religie (magia, ezoteryzm), musimy równocześnie dowartościować wielki głód duchowy, na który niestety nie potrafimy w sposób atrakcyjny odpowiedzieć.

                Jeżeli rozpaczamy z powodu odchodzenia ludzi od Kościoła, to powiedzmy otwarcie jak bardzo nas boli, że wierni odchodzą z naszego domu, a nie atakujmy jedynie tych, którzy przygarniają ich pod swój dach.

                Pragnąc wyeliminować rzeczy negatywne, musimy uznać równocześnie autentyczne wartości, które mogą prowadzić do określonych, nie zawsze właściwych, decyzji i wyborów. Sama walka, bez równoczesnego ukazywania aspektów pozytywnych, to strata czasu i energii. Jeżeli autentycznie pragniemy dotrzeć do serca naszych ludzi, zadbajmy o język i o to w jaki sposób przekazujemy nauczanie.»

                Odnosząc się natomiast do samego tekstu należy zaznaczyć, że trudno szukać w dokumencie gotowych wskazówek i szczegółowych projektów duszpasterskich Dokument Końcowy konferencji w Aparecida ogranicza się zasadniczo do wskazania zasad ogólnych Jedynym tematem szczegółowym któremu dokument poświęca więcej uwagi jest sprawiedliwość społeczna, godność osoby ludzkiej i opcja na rzecz ubogich (rozdz. 8). Pozostałe kwestie szczegółowe traktowane są w wielkim zarysie. Wynika to ze zróżnicowania geopolitycznego i społecznego Ameryki Płd. Odpowiedzi na kwestie szczegółowe przynależą do kompetencji krajowych Konferencji Episkopatów i innych organizmów lokalnych (DA 450).

                Nie znaczy to jednak, że plan duszpasterski nakreślony przez Konferencję w Aparecida jest czysto teoretycznym ogólnikiem. Aparecida wskazuje na cztery filary duszpasterskiego działania:

1. Wszyscy jesteśmy uczniami i nieustannie musimy wsłuchiwać się w to co chce nam przekazać nam Boski Nauczyciel. Dotyczy to przede wszystkim osób zaangażowanych w działalność ewangelizacyjną. Formacji uczniów Chrystusa poświęcony jest najdłuższy ze wszystkich rozdział 6.

2. Powołanie misyjne jest zadaniem wszystkich uczniów Chrystusa. Wszyscy jesteśmy misjonarzami i Kościół jest wezwany, aby zreformował wszystkie swoje struktury, ukierunkowując je na działalność misyjną (nawrócenie duszpasterskie).

3. Wszystko to co Kościół czyni i czego naucza musi prowadzić do życia w pełni; życia godnego i szczęśliwego w Jezusie Chrystusie. Słowo "życie" jest najczęściej stosowanym wyrażeniem całego dokumentu i znajduje się ono w tytułach wszystkich jego części.

4. Zadanie Kościoła nie może prowadzić do kreowania wyobcowanych jednostek, lecz ma na celu budowie wspólnoty. Naszym zadaniem jest dotrzeć do społeczeństw, przekształcając kultury i instytucje, dążąc do integracji między narodami Ameryki Łacińskiej.

                Aby osiągnąć wspomniane cele Dokument wskazuje na konieczność reformy struktur i zwraca uwagę na niektóre aspekty życia religijnego. Należy w większym stopniu zaangażować się w formację biblijną, tak aby wierni mieli łatwiejszy kontakt ze Słowem Bożym. Przypomina się o Eucharystii jako centrum życia chrześcijańskiego. W liturgii, szczególnie niedzielnej, wierni powinni odkryć radość spotkania przy Stole Pańskim.

                Opcja na rzecz ubogich, nie może ograniczać się do teoretycznych spekulacji, lecz ma prowadzić do rzeczywistej obecności w dzielnicach nędzy, życia i pracy wśród najuboższych. Związane z tym jest konieczność dowartościowania pobożności ludowej jako sposobu wyrażenia wiary przez ludzi prostych i ubogich. Kapłan powinien być blisko ludzi; być ogólnie dostępny mówić językiem zrozumiałym dla ogółu wiernych. Należy wspomagać wiernych i im towarzyszyć w ich zaangażowaniu w życiu publicznym.

                Analizując Dokument Końcowy z Aparecida warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, to jest praktyczny brak ingerencji Kurii Rzymskiej w ostateczną redakcję tekstu. Wielu uczestników spotkania, po doświadczeniach poprzedniej Konferencji Generalnej CELAM w Santo Domingo (1992), żywiło spore obawy odnośnie przebiegu prac. W Aparecida obradom towarzyszyła jednak całkowita swoboda wyrażanie myśli i poglądów, opiniowania lub wyrażania dezaprobaty. Zgodnie z regulaminem decydujący głos należał do hierarchów (była to w sumie Konferencja biskupów), jednakże w praktyce w poszczególnych komisjach kobieta wchodziła w żywą dyskusję z kardynałem, członek wspólnoty protestanckiej opiniował odnośnie końcowego brzmienia któregoś z punktów. Całość procesu redakcyjnego była efektem pracy zespołowej. Nawet członkowie Kurii Rzymskiej nie mogli niczego narzucać. Cytowany Víctor Manuel Fernández wspomina, że w czasie pracy w komisji, której był członkiem, jeden z wyższych hierarchów rzymskich chciał narzucić własne sugestie. Bezskutecznie. Biskupi z uwagą wysłuchali uwag i przegłosowali własny kształt omawianych paragrafów.

                Końcowy Dokument z Aparecidy odzwierciedla więc w pełni obraz Kościoła latynoamerykańskiego, jego radości i nadziei, smutków i lęków. Jest to twarz Kościoła Południowej Ameryki.

o. Kasper Kaproń OFM

*      *      *      *     *       *       *

Franciszek nawraca

ARTUR SPORNIAK - REFORMA KOŚCIOŁA
(Tygodnik Powszechny 14/6 kwietnia 2014)

Jako argentyński kardynał współredagował ten dokument. Jako papież uznał go za program dla Kościoła. Przesłanie z Aparecidy, którego polski przekład wkrótce się ukaże, zapowiada rewolucje.

                To nie był formalnie synod kontynentalny, ale uczestnicy V Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów w Aparecida w Brazylii czuli, że biorą udział w wydarzeniu, które może mieć przełomowe dla kontynentu znaczenie. Gwałtowna sekularyzacja, masowe odchodzenie katolików do sekt i Kościołów protestanckich, marazm i bierność kościelnych struktur, nieskuteczność statycznego duszpasterstwa domagały się szybkiej zmiany myślenia o Kościele. Wagę sytuacji dostrzegł też Benedykt XVI, skoro przewodniczył Mszy na rozpoczęcie Konferencji, a potem napisał wstęp do dokumentu końcowego spotkania w Aparecidzie. Mało kto jednak przeczuwał, że zaledwie po sześciu latach wypracowane w ciągu dwóch tygodni maja 2007 r. propozycje staną się programem reform dla całego Kościoła.

                Lektura dokumentu końcowego Konferencji (fragmenty opublikowała „Wieź” w numerze 4/2013, zaś w maju całość wyda zespół ewangelizacyjny kierowany przez bp. Grzegorza Rysia) przekonuje, ze wszystkie charakterystyczne idee, które wniósł papież Franciszek w ciągu roku pontyfikatu, swoje źródła mają w Aparecidzie: apel o przełamanie bierności i wyjście poza mury kościołów; niesienie wszystkim – zwłaszcza potrzebującym – orędzia miłosierdzia; wezwanie, aby nie ograniczać przekazu do kwestii moralnych; gotowość do reformowania struktur, które osłabiają misyjność Kościoła; troska o ubogich i zepchniętych na margines.

                Taki pomysł na Kościół powszechny nie był jednak tylko eksperymentem własnym papieża. Przypomnijmy, że właśnie w gorących dniach dyskusji podczas kongregacji poprzedzających konklawe metropolita Buenos Aires idee z Aparecidy przedstawił jako antidotum na współczesny kryzys Kościoła. Kardynałowie dostrzegli i ocenili trafność tej propozycji, wybierając Bergoglia na papieża.

                Co jest aktualne w tym dokumencie dla Kościoła w Polsce? Odpowiadając na pytanie „Tygodnika”, bp Grzegorz Ryś wskazuje przede wszystkim na zagadkowo i kościelnie brzmiące pojęcie „nawrócenia pastoralnego”. – W Polsce jest ciągle ono mało przyswojone, a oznacza przejście od działań, które służą wyłącznie konserwacji, do stanu permanentnej misji. Oznacza zatem nawrócenie wspólnot – poczynając od parafii, przez diecezje, do wspólnot ruchów kościelnych, gdyż każda wspólnota podlega pokusie działania po linii najmniejszego oporu – wyjaśnia przewodniczący Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy Konferencji Episkopatu Polski.

                Warto zacytować sam dokument: „Żadna wspólnota nie może wymówić się od zdecydowanego, angażującego wszystkie siły wkroczenia na drogę nieustannego procesu odnowy misyjnej i porzucania skostniałych struktur, które przestały sprzyjać przekazowi wiary”.

                Bp Ryś przyznaje, że o aktualność tych postulatów dla Polski zapytał także papieża podczas wizyty ad limina. – Franciszek mówił o sposobie powstawania tego dokumentu. Oparty jest on na schemacie: widzieć – osądzać – działać. Wskazał, że bardzo ważne jest, jakim wzrokiem się patrzy. Nie wystarczy patrzeć na rzeczywistość oczami socjologa. Chodzi przede wszystkim o to, by patrzeć na świat oczami ucznia Chrystusa.

                I niewątpliwie przykład takiej pokory patrzenia daje sam Franciszek.

                Na odejście od podkreślania podziału na Kościół nauczający (hierarchia) i Kościół nauczany (świeccy) wskazuje także znawca problemów Kościoła latynoamerykańskiego, polski misjonarz w Boliwii o. Kasper Kaproń. – Po pierwsze, Aparecida pokazuje, że wszyscy jesteśmy uczniami i nieustannie musimy wsłuchiwać się w to, co chce nam przekazać Boski Nauczyciel. Formacji uczniów Chrystusa poświecono w dokumencie najwięcej miejsca. Po drugie, powołanie misyjne to zadanie wszystkich – także świeckich. Kościół jest wezwany, aby zreformował swoje struktury, ukierunkowując je na działalność misyjną. Po trzecie, zadaniem Kościoła jest budowanie wspólnoty, troszcząc się o najuboższych – nacisk na opcje na rzecz ubogich to najbardziej konkretne wezwanie tego dokumentu.

                Innym konkretem jest wskazanie, by parafie dzieliły się na mniejsze wspólnoty – tzw. kościelne wspólnoty podstawowe. Są to grupy katolików – zwykle kilka sąsiedzkich rodzin – które regularnie spotykają się, by wspólnie się modlić, czytać Biblię i rozmawiać o problemach parafii. W Polsce przyjęło się nazywać takie grupy parafialnymi komórkami ewangelizacyjnymi. „Dla wielu ludzi jest to zbyt nowe. Komórki powoli przebijają się do świadomości parafialnej – pisał anonimowo jeden z polskich proboszczów w kwartalniku „Pastores”. Dodawał jednak: – Jako ksiądz nie spotkałem ciekawszego pomysłu dla parafii”.

                O. Kaproń wspomina także o czwartej, ale wcale nie najmniej ważnej (zwłaszcza dla Kościoła w Polsce) idei z Aparecidy: – Wszystko, co Kościół czyni i czego naucza, musi prowadzić do życia godnego i szczęśliwego w Jezusie Chrystusie. Słowo „życie” jest najczęściej używanym słowem w dokumencie z Aparecidy.

                „Życie w Chrystusie zawiera w sobie także przyjemność wspólnego biesiadowania, entuzjazm płynący z postępu, owocną pracę i naukę, radość służenia potrzebującym, kontakt z przyrodą, zapał do realizacji inicjatyw społecznych, przyjemność płynącą z seksualności przeżywanej na sposób ewangeliczny i wszystko to, co otrzymujemy od Ojca jako znak Jego głębokiej miłości do nas” – czytamy w dokumencie.

                To jednak nowe podejście w mało radosnym polskim katolicyzmie. – Problem polega na tym, ze my wciąż nie potrafimy pokazywać Ewangelii jako dobrej nowiny – zauważa bp Ryś.

© CRT 2012