Concepción, 5 czerwca 2012
Drodzy Współbracia i Przyjaciele
Jednemu z naszych pracowników padła krowa. Została ukąszona przez jadowitego węża i znaleziono ją martwą. Najprawdopodobniej skubiąc trawę na pastwisku zanadto zbliżyła się lub nadepnęła na niebezpiecznego gada, który broniąc się użył swej śmiercionośnej broni. Krowa nie powie, że potrzebna jej jest antytoksyna i dlatego też w takiej sytuacji bardzo rzadko można uratować zwierzę. Jako laik w dziedzinie hodowli bydła rogatego zapytałem czy nie można w jakiś sposób wykorzystać mięsa zwierzęcia, które padło na skutek ukąszenia przez węża. W odpowiedzi usłyszałem stwierdzenie zakończone retorycznym pytaniem: „Ojcze, takie mięso nie nadaje się do niczego. Nawet sępy nie zbliżą się do takiej padliny. I skąd one wiedzą, że jest to mięso zatrute? W jaki sposób wyczuwają truciznę i omijają je z daleka?”
Czy zło jest wyczuwalne? Pomimo masek jakie ono może zakładać istnieje w każdym z nas intuicyjna percepcja zła i grożącego nam z jego strony niebezpieczeństwa. Łatwo to zauważyć, gdyż na co dzień stronimy od zła i unikamy wszelkiego rodzaju pieniaczy. Klasyczna myśl filozoficzno-teologiczna mówi nam, że życie na ziemi, choć skażone grzechem i niedoskonałością, nie przestaje ono być ukierunkowane na dobro. Każdy normalny człowiek pragnie dla siebie tylko dobra, a przez «dobro» rozumie on po prostu dobro. Czasami myli dobro ze złem, ale wybierając zło, postrzega je właśnie jako dobro. Nikt jednak nie chce dla siebie zła. Szatan nie potrafi wykorzenić z serc ludzkich pragnienia dobra, gdyż człowiek nie widzi dla siebie korzyści w tym, co postrzega jako złe. Nie widzi jej, ponieważ jest obrazem Boga, w którym jest odciśnięte Jego piętno. To dowód, że najgłębsze struktury człowieka i świata opierają się na dobru, czyli na Bogu. Miłość pozostaje zasadą istnienia tego świata.
Jest w nas wszystkich naturalna skłonność do dobra. Dobro przyciąga, lgniemy do dobrych ludzi. Kasię – wolontariuszkę z Polski, która wracała do kraju, poprosiłem o przewiezienie urodzinowego prezentu dla jednej dobrej i wrażliwej osoby. Kilka dni temu Kasia napisała mi w mailu: «Ojcze wczoraj zadzwoniłam z życzeniami urodzinowymi i umówiliśmy się na spotkanie. Tak więc na pewno przekażę prezent. Ojcze! już po głosie słychać, że to pokorna duszyczka». Po spotkaniu Kasia przesłała mi kolejny mail: «Ojcze, oczywiście nie myliłam się: to swój człowiek. To jedna z takich osób z których emanuje niesamowicie ciepła energia.» Dobro wyczuwalne w barwie głosu, w sposobie wykonywania prozaicznych czynności, w naturalnych odruchach, w spojrzeniu i… dlaczego nie, także w zapachu.
Święty Paweł w Liście do Galatów pisze o tych, którzy żyją według ciała i o tych, którzy żyją według Ducha: «Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. (…) Ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy» (Gal 5, 19-25).
Miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie – dary Bożego Ducha, które przemieniają obdarowanego i sprawiają, że mówi on innym niż dotychczas językiem; które sprawiają, że jego zachowanie jest już inne – nowe; które sprawiają, że spojrzenie jest pełne ciepła i miłości; które sprawiają, że człowiek roztacza wokół siebie przyjemną, «niebiańską» woń. Dary Bożego Ducha, które emanują z nas i czynią nas autentycznymi głosicielami Dobrej Nowiny. Stajemy się narzędziami Bożego Ducha.
Przeczytałem świadectwo ks. bpa Edwarda Dejczaka, który z okazji 40-lecia diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej odszedł od standardów i zorganizował tygodniową ewangelizację swojej diecezji: dwie serie rekolekcji dla księży, wielkie spotkanie diecezjan nie w kościele, ale na stadionie! Katecheza, charyzmatyczna modlitwa uwielbienia, Eucharystia. Pisze o swoim osobistym doświadczeniu: «Wiedziałem też, że jeżeli Bóg będzie oczekiwał jakiegoś odważnego kroku, to muszę go zrobić pierwszy. W pierwszy wieczór modlitwy podczas rekolekcji dla proboszczów wydawało mi się, że będzie im trudno przekroczyć pewne granice, ponieważ mają sporo różnych nawyków i przyzwyczajeń, które czasem przeszkadzają Panu Bogu w dotarciu do człowieka. Ojciec Antonello mówi: „Niech ksiądz biskup weźmie Najświętszy Sakrament i pójdzie błogosławić księży”. Miałem takie wewnętrzne przekonanie, że ja muszę zrobić pierwszy krok. Ojciec Antonello położył mi ręce na głowę i doświadczyłem spoczynku w Duchu Świętym. Poczułem ciepło, błogość i niezwykłą obecność Boga. Tak, mówię o tym głośno i chcę o tym mówić. Nie wiem, ile to trwało. Kiedy otworzyłem oczy, wziąłem Najświętszy Sakrament i szedłem wśród księży. Patrzyłem na Jezusa, ale widziałem też twarze księży. Byłem szczęśliwy, bo widziałem, co się zaczęło z nimi dziać». I dalej świadectwa księży. Jeden z nich pisze o swoim niedzielnym kazaniu: «trzymam tę kartkę… aż wreszcie się zdenerwowałem. Co ja mówię? Wczoraj przeżyłem cuda, a ja tu coś z kartki czytam. Odłożyłem kartkę i zobaczyłem, jak ludzie podnoszą głowy w kościele i zaczynają słuchać». Inny ksiądz dodaje: «W parafii, gdzie pracuję, powiedziano mi: ksiądz jest jakiś inny, ma takie żywe, płonące oczy».
Wielu podziwia odwagę, wiarę i konsekwencję biskupa Edwarda. Jestem jednym z nich. Jakże często nasze przyzwyczajenia i nawyki stają na przeszkodzie, aby Bóg mógł zadziałać potęgą swojego Ducha. Powtarzamy i tłumaczymy się, że tak zawsze było, że nigdy tak nikt nie robił. Święty Jan pisze o wspólnocie uczniów, która nie doświadczyła jeszcze spotkania ze Zmartwychwstałym i Zesłania Ducha Świętego: «tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami» (J 20, 19). Jakie są nasze obawy: strach przed zmianą, strach przed nieznanym, strach przed wyśmianiem, strach przed tym co inni powiedzą, strach przed byciem sobą, strach przed… «Gdzie jest Duch Pański – tam wolność» (2 Kor 3, 17). Zsyłając swego Ducha, zmartwychwstały Jezus otwiera na oścież drzwi mieszkania, gdzie jesteśmy zamknięci w obawie przed… i stwarza życiową przestrzeń, w której ludzka wolność może się w pełni urzeczywistniać. Moc Ducha Świętego sprawia, że serce kamienne na nowo zaczyna bić pełnią życia i że oczy zaczynają błyszczeć światłem Nieba. Tak, to prawda: Duch Święty może zburzyć święty spokój, ale chyba o to chodzi.
Kasper M. Kaproń ofm