Urubichá, 27 maja 2013 r.
Drodzy Współbracia i Przyjaciele
Papieskie homilie z kaplicy domu św. Marty stały się poniekąd inspiracją do mojej codziennej medytacji. Lubię rankiem wejść na stronę radia watykańskiego lub oficjalnego watykańskiego serwisu informacyjnego i zapoznać się z treścią papieskiego przesłania. Czytając słowa papieskiej homilii z uroczystości pierwszokomunijnej w rzymskiej parafii św. Zachariasza i Elżbiety pomyślałem jednak przede wszystkim o kłopotach tych, którzy w teologicznej materii lubią mieć wszystko poukładane. Wymyka się ona bowiem z wszelkich prób klasyfikacji według standardów rozróżniających rangę papieskich wypowiedzi. Przejść obojętnie nad nią się nie da (bądź co bądź są to słowa papieża wypowiedziane w czasie liturgii), ale z drugiej strony, jak tu określić słowa zachęty skierowane do dzieci: «To o co was teraz zapytam, to trudne pytanie. Kto więc zna odpowiedź, wygra derby»? Jak by zareagował profesor wydziału teologicznego, gdyby student w czasie egzaminu użył określenia „Bóg spray”, porównał sakrament pokuty do pralni lub wskazał na ósmy sakrament, „sakrament komory celnej” wprowadzony przez nazbyt gorliwych duszpasterzy. A przecież są to określenia wzięte z papieskiego nauczania. Zresztą trudność pojawia się już przy samej próbie, aby z języka mówionego uczynić stylistycznie poprawny tekst pisany.
Nowy styl pontyfikatu rozbija naszą tęsknotę do systematyzowania i klasyfikowania rzeczywistości. Potwierdza się niejako to o czym mówił sam papież w niedzielę Zesłania Ducha Świętego: „Zadajmy sobie pytanie: czy jesteśmy otwarci na „Boże niespodzianki”? A może lękliwie zamykamy się na nowość Ducha Świętego? Czy jesteśmy odważni, aby wyruszyć na nowe drogi, jakie ofiarowuje nam nowość Boga, czy też może się bronimy, zamknięci w przemijających strukturach…. Duch Święty, pozornie zdaje się tworzyć nieład w Kościele.„
Nowość, dar Ducha Świętego, skutecznie przeszkadza nam w próbach zamknięcia Boga i świata w ramy teologicznych definicji. Nasze ludzkie słowa nie są w stanie zamknąć tajemnicy, a co więcej, jakże często są źródłem nieporozumień i dwuznaczności. Jedynym słowem zawierającym pełnię prawdy jest Wcielone Słowo Boga, które najpełniej przemówiło w godzinie męki i śmierci. Krzyż to pełnia miłości Boga do człowieka: miłości zdolnej do tego, aby złożyć się w ofierze.
Myślę o tajemnicy Trójcy Świętej i o naszych ludzkich próbach jej zdefiniowania. Ten podstawowy dogmat katolickiej wiary, ukazujący oryginalność chrześcijaństwa, jest dla mnie osobiście jednym z głównych argumentów za prawdziwością naszej wiary. Jeden Bóg w Trzech Osobach – coś takiego trudno byłoby wymyśleć wysiłkiem ludzkiego rozumu, sprzeczne to i mało logiczne, a jednocześnie jakże wspaniale wpisuje się w całość Bożego Objawienia i nauki Kościoła.
Liturgia podpowiada nam, aby w Słowie Prawdy, Jezusie Chrystusie oraz w Duchu Uświęcicielu szukać drogi wejścia w tą tajemnicę: „Boże Ojcze, Ty zesłałeś na świat Twojego Syna, Słowo Prawdy, i Ducha Uświęciciela, aby objawić ludziom tajemnicę Bożego życia„. Bezcenna wskazówka. Zagłębiam się w tą tajemnicę spoglądając jednak także na człowieka, który stworzony przecież został na obraz i podobieństwo Boga; na podobieństwo Trójcy Świętej. To pojedynczy człowiek i wielka rodzina ludzka, stają się dla mnie kluczem do zrozumienia tajemnicy Trójjedynego Boga: jedynego nie przez jedność osoby, ale przez jedność natury (por. Prefacja). Człowiek to przecież indywidualny byt, zjednoczony z innymi podobnymi do siebie naturą ludzką. Jego powołaniem jest życia we wspólnocie, w komunii z braćmi.
W Ewangelii na Uroczystość Trójcy Świętej słyszymy słowa: „Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.” (J 16, 13). Ta pełnia prawdy to jednak nie intelektualne i spekulatywne myślenie (ono tutaj po prostu wysiada), ale Boża Miłość, pełnia tej Miłości – osoba jaką jest Duch Święty. Jest to ta sama miłość, która objawiła się na Krzyżu, gdy skłoniwszy głowę wyzionął Ducha. I to Ona – Duch Święty – czyni dwojga ludzi jednością; to Ona przeobraża nas i czyni nowym stworzeniem.
W dzień Zesłania Ducha Świętego przychodzący z wysoka ogień pokruszył istniejące bariery języków i narodów, i sprawił, że wszyscy słyszeli „swój własny język ojczysty. Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii…” (Dz 2, 8n). Wielość stała się jednością. I to Duch Święty przez sakramenty Kościoła czyni nas nieustannie jednością, choć nadal jest nas wielu. W sakramencie Chrztu wszczepia nas w Kościół; w społeczność Ludu Bożego, mówiącego różnymi językami, wyróżniającego się wielością kultur i kolorów skóry, a przecież jest to jeden Kościół, jedno Ciało Chrystusa. To Duch Święty – Miłość w sakramencie małżeństwa czyni z dwojga tak różnych sobie osób jedno ciało, którego nikt nie może rozdzielić. Duch Święty to sprawia, Pełnia Miłości, i tylko Miłość jest w stanie wytłumaczyć to, co wydaje się być niewytłumaczalne.
Trudno nam zrozumieć tajemnicę Trójcy Świętej pomimo, że na Jej obraz i podobieństwo zostaliśmy stworzeni. Nie powinno jednak nas to dziwić, zważywszy, że ciągle żyjemy w świecie tak dalekim od jedności. W świecie, gdzie istnieje ogromna niesprawiedliwość i gdzie egoizm tak często zajmuje miejsce miłości. Jedynie pełnia miłości może doprowadzić nas do poznania pełni prawdy. A nasza miłość – ta małżeńska i ta braterska – nie jest jeszcze taka, aby dać się przybić do krzyża; aby pomimo, że jest się odrzuconym, wzgardzonym, wyśmianym, nie ustawać w miłości. Pozostaje nam więc modlitwa, aby Duch Święty zstąpił na nas i nauczył nas całej prawdy, przemieniając nasze serce z kamienia na bijące serce z ciała.
Kasper M. Kaproń ofm