Urubichá, 18 marca 2013 r.
Drodzy Współbracia i Przyjaciele
W ubiegły piątek wracałem do domu autobusem z Santa Cruz. W tutejszej latynoskiej rzeczywistości autobus to nie tylko środek transportu ludzi, ale także wszelkiego rodzaju sprzętów i produktów. Sam wiozłem dwie duże palmy, które chcę zasadzić przed kościołem. W bagażniku autobusu skrzynki pełne pomidorów, sterty papieru toaletowego – zaopatrzenie do lokalnych sklepików. W bagażniku także sporych rozmiarów lodówka. Właściciel nowo zakupionego sprzętu gospodarstwa domowego poprosił kierowcę, czy by nie mógł zajechać do niego do domu na podwórko. Mieszka spory kawałek od drogi, a lodówka przecież jest dość ciężka. Nie było sprawy. Autobus wraz z wszystkimi pasażerami zjechał z trasy i wjechał właścicielowi na podwórko.
Dlaczego to wspominam? Czytam wczorajsze wypowiedzi papieża Franciszka. Jakże odmienne w stylu od formy poprzednika lub nawet Jana Pawła II. Sporo powtórzeń, styl mówiony. Tak jakby nie dopracowany, ale przecież równocześnie bezpośredni. Oglądam zdjęcia mówiące dużo o sposobie zachowania nowego papieża. Czytam także komentarze to tego wszystkiego, „co nam się wydarzyło”. Oczywiście sporo zachwytu, ale pojawiają się też słowa wzywające do ostrożności: aby zbyt łatwo nie poddać się „kremówkowości” bergoglio-style. Latynoski sposób bycia może zachwycać swą spontanicznością: choćby autobusem wjeżdżającym komuś na podwórko. Może jednak i drażnić: tych, którzy lubią porządek i przyzwyczajeni są do tego, aby trzymać się sztywności rozkładu jazdy. Bo przecież ktoś w domu może czekać lub chce się zdążyć na inne autobusowe połączenie. Przed nami trudna lekcja inkulturacji. I tym razem to my musimy się jej poddać.
Przekonany jednak jestem, że zmiana dobrze nam zrobi. Tak trochę z własnego zakonnego doświadczenia. Przy zmianie placówki człowiek wyzbywa się wielu nagromadzonych gratów i wzrasta, bo przed nim stają nowe wyzwania i nowa rzeczywistość. Europie zmiana jest potrzebna i ten nowy papież wyjdzie nam na dobrze. Zesztywnieliśmy już za bardzo w tym naszym porządku i dobrobycie. Choć na pewno nie będzie to łatwe i przyjemne. Tak jak dla zakonnika zmiana miejsca i placówki nie zawsze jest łatwa i przyjemna.
Kasper M. Kaproń ofm