„Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na niego.” (Iz 53,3)
Urubichá, Wielki Post 2013 r.
Drodzy Przyjaciele,
W iluż to ludziach Chrystus nadal jest opuszczony i wzgardzony. W iluż to ludziach piękno, na obraz którego zostaliśmy stworzeni, zostało zeszpecone przez materialną i duchową biedę. Iluż to ludzi żyje bez nadziei na jutro, w samotności i odrąceniu. Widzimy ich w dworcowych poczekalniach, śpiących na ławkach w parku, grzebiących w śmietnikach w poszukiwaniu chleba lub czegoś, co można by spieniężyć. Często przechodzimy obok, omijając, starając się nie widzieć. Obraz ten bowiem zakłóca zakorzeniony w naszej kulturze ideał piękna: „Nie miał On wdzięku, ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał”. Odwracamy głowę, być może spiesząc się, aby dobrze przygotować święta. Czasami rzucimy pogardliwe słowo: „Wzgardzony i opuszczony jak ten, przed kim się twarz zakrywa”. Wydarzenia z Wielkiego Piątku niestety powtarzają się nadal. Wtedy też był dzień Przygotowania i wielu przechodziło obok miejsca, gdzie Go ukrzyżowano. Wielu drwiło, wielu zakrywało twarz, aby nie patrzeć na to oplute, poharatane bliznami i wykrzywione cierpieniem oblicze.
Proroctwa Izajasza o cierpiącym Słudze Jahwe oraz ewangeliczne opisy męki Chrystusa przerażają swym realizmem. Rzeczywistość w której żyjemy również może przerażać cierpieniem niewinnych ofiar współczesnego świata, gdzie dominują bezwzględne prawa rynku. „Każdy z nas – przeczytałem niedawno – musi skorygować swoje nastawienie do spotykanego na swojej drodze człowieka, aby zmienić się dla niego... Być uczniem Chrystusa to osobisty wybór, by nie żyć ponad miarę i rewizja własnych potrzeb. To niezgoda na zastany świat, w którym ludzie umierają z głodu, nędzy i pragnienia. To wyzbycie się pogardy w myśleniu, mówieniu i pisaniu o biedzie i ubóstwie. Przekonania, że ktoś sam jest sobie winien. Bo nawet jeśli – to nie nam o tym sądzić. To niezgoda na neoliberalny wyścig szczurów, na zostawianie w tyle tych, którzy się gorzej uczą, wyśmiewanie tych, których pokonaliśmy podczas rekrutacji na intratne stanowisko. To przekonanie, że nie tylko nie można grać w tym wyścigu nieczysto, ale że trzeba także dogłębnie zmienić jego zasady. To wreszcie świadomość, że zawsze jest się nie dość dobrym, że czyste sumienie to fantom, gdy spojrzymy na dwu i pół milionową rzeszę polskich nędzarzy, żyjących poniżej progu skrajnego ubóstwa. To choroba, gdy wiemy o miliardowych rzeszach ludzi egzystujących na granicy życia i śmierci. Jak mawiał ksiądz Jan Zieja: Jeżeli komuś brak chleba, to dlatego, że ktoś drugi ten chleb skradł. Bo Kościół pokorny, którego jesteśmy częścią, to ten, który wie, że często to właśnie on sam zabiera chleb ubogim” (Ignacy Dudkiewicz, Kościół ubogi jest w nas).
Drodzy Przyjaciele,
Mieszkam w miejscu niezwykle pięknym, które jednak boleśnie jest naznaczone cierpieniem i skrajnym ubóstwem. Boliwijska Prowincja Guarayos szczyci się mało chwalebnym prymatem dokonywanych aborcji i ilością zachorowań na AIDS. Tylko w mojej parafii, gdzie żyje 5.000 mieszkańców, w ciągu ostatniego roku zanotowano aż 20 nowych przypadków zarażenia się wirusem HIV (a ile przypadków nieznanych, gdyż niezbadanych). Rodzina przeżywa bolesny kryzys. Wiele ojców lub matek, podobnie jak w Polsce, wyemigrowało – w tym do dalekiej Europy – w poszukiwaniu lepszych warunków życia, co oczywiście nie pozostało bez skutków na trwałość rodzinnych więzów. Sama kultura zresztą powoduje, że młodzi ludzie, szczególnie dziewczyny, nie poznawszy ciepła i bliskości w rodzinnym domu, szukają go w przypadkowych kontaktach u tych, którzy zaoferują przytulenie, fizyczną bliskość i pełne czułości słowo. Dotkliwą plagą jest alkoholizm i narkomania.
Przyczyny tych zjawisk są powszechnie znane: nędza, brak perspektyw na przyszłość, niski poziom edukacji... Jako Kościół staramy się przeciwdziałać. Wspaniale rozwija się najbardziej charakterystyczne dzieło parafii: Instytut Muzyczny „Chór i Orkiestra Urubichá”. Kształci się w nim obecnie ponad 500 dzieci i dorosłych, którzy rozwijają w ten sposób swoje naturalne predyspozycje muzyczne. W parafii działają liczne grupy (ministranci, OAZA, Franciszkański Ruch Apostolski, Dziecięctwo Misyjne, lektorzy i Diakonia Muzyczna). W ten sposób wiele osób, szczególnie dzieci i młodzież, mogą służyć Bogu, a jednocześnie znajdują bezpieczną przystań, gdzie mogą czuć się potrzebni i zauważeni. Wszystkie te działania oczywiście są możliwe dzięki bezinteresownej ofiarności wielu ludzi dobrej woli: Przyjaciół Misji Franciszkańskich. To dzięki Wam możemy kontynuować rozpoczęte działa, a także rozpoczynać nowe. Wspomnę chociażby nowej o akcji „Podziel się wiarą – Podaruj Pismo Święte”, której celem jest udostepnienie większej grupie dostępu do Pisma Święte (o szczegółach tej inicjatywy można dowiedzieć się na stronie www.ofm.krakow.pl oraz na stronie Sekretariatu Misyjnego mojej Prowincji Zakonnej www.misjefranciszkanskie.pl). Efekty wspólnie podjętych działań bez wątpienia cieszą, nie mogą jednak powodować, że osiądziemy na laurach, gdyż wokół nas jeszcze wiele miejsc, gdzie Chrystus prosi o chleb, o dobre słowo, o obecność. «Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych mnieście uczynili» (Mt 25, 40).
Przeżywany obecnie czas Wielkiego Postu przygotowuje nas do radości spotkania ze Zmartwychwstałym Panem. Święty Paweł wzywa nas, abyśmy wyrwali się ze snu: «Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus» (Ef 5,14). Być może istniejące w nas naturalne pragnienie zmiany świata zostało uśpione i daliśmy porwać się mentalności współczesnego świata. Potrzeba nam więc nieustannego nawrócenia. Musimy przebudzić się ze snu i zacząć służyć, poświęcając swoje życie i żyjąc autentycznie ubogo. Zbudź się, o śpiący... zerwij kajdany odrętwienia i obojętności. Przetrzyj uśpione oczy, aby zobaczyć cierpiącego Chrystusa, który prosi Ciebie o miłość. Pozwól, aby Twoje serce mocniej zabiło, a wtedy zajaśnieje ci Chrystus. Ten, który był umarły pod jarzmem grzechu, lecz teraz żyje i jest obecny wśród nas.
Radości w codziennych spotkaniach ze Zmartwychwstałym
życzy Kasper M. Kaproń OFM