Z ziemi polskiej do Dubaju

Pozdrawiam z Cypru w pierwszym powakacyjnym e-mailowy liście…

            Do wakacyjnych „przygód” i pięknych przeżyć pewno przyjdzie jeszcze powrócić, ale dziś pragnę podzielić się nowym doświadczeniem.

Niedługo po powrocie z rodzinnych stron na polskiej ziemi ruszyłem w nowy, nieznany mi świat… do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Od 29 września do 4 października wziąłem udział w konferencji katolickich (łacińskich) Biskupów Regionu Arabskiego (CELRA). 

Na miejsce spotkania wybrano nowy ośrodek duszpasterski Św. Antoniego w Ras al Khaimah w Emiratach Arabskich.

Udział w konferencji i dyskusjach oraz pobyt w tym specyficznym regionie dał nam możliwość poznania realiów wspólnoty chrześcijańskiej w krajach arabskich.

Nie sposób w paru zdaniach streścić tej bogatej rzeczywistości… naznaczonej cierpieniem i prześladowaniami, ale również tętniącej nadzieją i odważną wiarą.

O prześladowanych chrześcijanach w Syrii, Iranie, Arabii Saudyjskiej słyszymy czasami w mediach…

Mniej mówi się o tętniących życiem wspólnotach w Emiratach, gdzie jest relatywna wolność kultu, wiec chrześcijanie mogą modlić się w istniejących kościołach.

Nie jest ich dużo wiec są „oblegane” przez wiernych różnych narodowości, kultur i języków…

Dla ciekawości podam, ze w parafii Matki Bożej w Dubaj tygodniowo rozdaje się ok. 60 tys. komunii św., a tym roku na katechizację zapisało się ponad 7 tys. dzieci…

To tylko przykład jak mało znany jest obraz „imigracyjnego” kościoła w Emiratach Arabskich… Są naprawdę odważnymi świadkami wiary w Jezusa Chrystusa!

Udział w konferencji biskupów dał mi możliwość poznania kilku ośrodków duszpasterskich (Ras Al Khaimah, Fujairah, Jabel Ali e Dubaj)…

Dzięki gościnności ojców kapucynów w Dubaju, miałem też możliwość zobaczyć, jak pustynia zamieniła się w jedno z najnowocześniejszych miast świata.

Najwyższy wieżowiec (Burj Khalifa), najefektowniejsza fontanna, największe hipermarkety (Mall Dubai), najnowocześniejsze metro… jednym słowem wszystko naj... naj…

Muszę przyznać, że Dubaj robi wrażenie… ale po kilku dniach pobytu i wnikliwszym spojrzeniu na to miasto chcę powiedzieć, że brakuje w nim “ducha… serca… ciepła”.

Wszystko jest ogromnie… luksusowe… ale sztuczne… powierzchowne…

Wybudowali to wszystko obcokrajowcy, którzy nie mają prawa w tym kraju zamieszkać… dożyć starości… uzyskać status obywatela…

Pracujący tutaj imigranci stanowią 80% ludności… tworzą piękne dzieła technologii, ale nie mają prawa zostać na tej ziemi… po nich przyjdą następni.. i kolejni…

Kto ma “petrodolary” płaci na prace… tworzy obraz nowoczesności… wyznacza prawa, które są nowa formą „niewolnictwa ekonomicznego”.

Przepraszam za trochę przydługą moją refleksję… ale doświadczyłem tam pewnego rodzaju „szoku”… którym zapragnąłem podzielić się z wami.

Moj pobyt w Dubaju zakończył się w uroczystość Św. Franciszka z Asyżu… nasze święto patronalne…

Na Cypr wróciłem w niedzielę… dziękując Panu Bogu za „moje zesłanie” i prosząc o pokój w krajach dotkniętych wojną i prześladowaniami przez przyczynę św. Franciszka i św. Faustyny.

Szczęść Boże i do usłyszenia w niedługim czasie…

Zapewniam o modlitwie i ślę gorące pozdrowienia

o. Jerzy

© CRT 2012