Brat brata oblekł w habit… o. Hipolit Dzielski OFMRef

30 marca

Brat brata oblekł w habit… o. HIPOLIT DZIELSKI (rocznica śmierci)

Wojciech Dzielski (w zakonie o. Hipolit) urodził się 12 kwietnia 1872 r. we wsi Dział (parafia Odrowąż) na Podhalu. Szukając drogi realizacji powołania zakonnego trafił m.in. do trapistów w Hercegowinie, gdzie przebywał ponad rok. Do GALICYJSKIEJ PROWINCJI REFORMATÓW został przyjęty 6 sierpnia 1894 roku; po pięciu dniach, rozpoczynając nowicjat w Wieliczce, otrzymał habit z rąk swojego starszego brata, o. Mateusza. Śluby wieczyste złożył 1 lipca 1899 r. w Krakowie. Równo rok później przyjął we Lwowie święcenia kapłańskie. Pracował we lwowskim klasztorze św. Andrzeja (bernardynów) i w Brzeżanach. Po trzech latach od święceń powierzony mu został urząd magistra nowicjatu braci laików w Wieliczce. W sumie tej odpowiedzialnej pracy formacyjnej poświęcił z przerwami ponad 20 lat życia zakonnego (jako magister lub jego zastępca; w nowicjatach kleryckich i brackich – w Wieliczce, Kętach i Pilicy). W latach 1914-16 był gwardianem w Rawie Ruskiej. W tamtejszym klasztorze na początku I wojny światowej stacjonowało wojsko austro-węgierskie, w 1915 mieścił się punkt zborny jeńców odbitych z rąk Rosjan. Zakonnicy pełnili posługę miłosierdzia wobec rannych, chorych, ofiar epidemii tyfusu i cholery. O. Hipolit, w uznaniu zasług, otrzymał odznakę Czerwonego Krzyża II-ej klasy. Był także wybrany gwardianem w Bieczu w roku 1928, ale po trzech miesiącach zrezygnował. Po II wojnie światowej mieszkał w Kętach. Tam w roku 1958 zachorował na nogi, przewieziony więc został dla lepszej opieki medycznej do Krakowa. Mimo starczego wieku i uciążliwej choroby budował wszystkich swoją gorliwością i przykładnością życia zakonnego. Do ostatnich dni odprawiał Mszę św. Zmarł w szpitalu 30 marca 1959 r.

We wspomnieniu o nim o. Antoni Leja OFM napisał:

Zrozumiał, że wszędzie trzeba ująć w karby kipiącą naturę młodzieńczą, aby ją wprzęgnąć do pracy, bo inaczej zużyje się na przygody bez owocu… wrócił do klasztoru, i tu wytrwał aż do pięknego końca, jako zakonnik pełen życia, wesołości, oddany pracy powierzonej mu a przy tym dogłębnie pobożny i zakochany w ideale zakonnym (…) Najważniejsze zasługi położył na polu wychowania młodzieży zakonnej – jako wieloletni magister nowicjuszy, zarówno braci jak i kleryków. Zważyć wszak trzeba, że jest to stanowisko wymagające często zalet krańcowo sobie przeciwnych, bo trzeba łączyć w jednej osobie przymioty matki i ojca, nauczyciela i wychowawcy; być surowym i twardym a zarazem wyrozumiałym, delikatnym i sprawiedliwym, być doraźnym praktykiem a równocześnie znać się na sublimatach życia wewnętrznego, ascetyki i mistyki, administrować a zarazem uduchowiać… W ostatnich miesiącach życia dał się poznać najmłodszej generacji zakonnej jako żywy pomnik najlepszych dawnych zakonników i przez to przeszczepił do jutra co było najlepsze wczoraj…

Zaś br. Zefiryn Pyzik OFM zapamiętał go tak:

Nie miał daru do kazań i śpiewu… Lubił jednak spowiadać, choćby całymi dniami, na każde zawołanie chętnie spieszył do konfesjonału i miał dużo penitentów. Lubił też pracować fizycznie... Miał dobre serce i był zakonnikiem moralnym, obserwantem… Chóru całe życie pilnował i czytał dużo książek, zwłaszcza o treści ascetycznej…

© CRT 2012