11 czerwca
REFORMACI w miejscu CUDU EUCHARYSTYCZNEGO…
W roku 1399 Żydzi przekupili dwie kobiety w Poznaniu, matkę i córkę, by postarały się o konsekrowane Hostie. Kobiety postanowiły wykraść je z kościoła Dominikanów, co też uczyniły w dniu 15 sierpnia. Dostarczyły Żydom trzy Najświętsze Hostie, a ci na czele z rabinami i starszymi kahału, w sumie trzynastu, poszli z nimi do kamienicy zwanej Świdwińską i tam w piwnicy rzucili je na stół. Chcieli sprawdzić, czy jest to prawdziwe Ciało Pana Jezusa. Najstarszy przebił nożem jedną z Hostii i wtedy wytrysnęła z niej krew na jego twarz. Inni przy świetle pochodni kłuli bez opamiętania trzy Najświętsze Hostie, mimo że krew z nich lała się po całym stole. Bluźnili przy tym i „rzucali najpotworniejsze obelgi przeciw Chrystusowi”.
Do dziś, pisał ks. Tomasz Treter w r. 1570, ślady Krwi Najświętszej wylanej z Hostii „wprawiają wpatrujących się w wielkie podziwienie i uszanowanie. Pobudzają też cudownie pobożne serca do oddania Chrystusowi - Odkupicielowi powinnego dziękczynienia, za to, że nie tylko na Golgocie, podczas gorzkiej męki Swej raczył dla zbawienia rodzaju ludzkiego wylać obficie Krew Swoją Najświętszą, ale i tutaj w Poznaniu, na udowodnienie prawdy wiary katolickiej, jako w Najświętszym Ołtarza Sakramencie jest prawdziwie Ciało i prawdziwa Krew Jego”.
Żydzi w końcu przestraszyli się następstw swojego czynu i postanowili pozbyć się Hostii. Próbowali je spalić, ale Hostie wychodziły z ognia i unosiły się nad płomieniami nietknięte. Wrzucali je wiele razy do ustępu, a potem do studni, która do dziś znajduje się w dolnej kaplicy zbudowanego w tym miejscu kościoła Krwi Pana Jezusa, ale i te próby okazały się daremne. W końcu postanowili zakopać je za miastem na trzęsawiskach...
W następną niedzielę 22 sierpnia pasterz trzody miejskiej, Maciej, przyprowadził na to miejsce bydło. Zostawił tam swego syna, a sam poszedł na Mszę św. do miasta. W pewnej chwili chłopiec zobaczył, jak wszystkie krowy i woły uklękły przednimi nogami i głowy podniosły do góry. Zobaczył trzy Hostie, unoszące się jak motyle w powietrzu… Wkrótce w procesji przeniesiono je do kościoła farnego i złożono w tabernakulum.
Gdy trwały spory, w którym kościele ostatecznie mają się one znaleźć, Bóg sam wskazał miejsce… Hostie bowiem znikły i przeniosły się tam, gdzie je znaleziono. Powtórzyło się to trzy razy… Tam więc biskup Wojciech Jastrzębiec polecił wybudować drewnianą kaplicę. Zaś król Władysław Jagiełło zamienił ją na murowany kościół Bożego Ciała, którego budowę rozpoczęto w 1406 r. W latach 1465-1470 Karmelici, których opiece powierzono to miejsce wybudowali znacznie większy kościół wraz z klasztorem, który w roku 1821 (1826?) z rozkazu Fryderyka Wilhelma III został skasowany. Świątynia zaczęła popadać w ruinę… Planowano nawet rozbiórkę zespołu klasztornego…
Leon Przyłuski, arcybiskup gnieźnieńsko-poznański powodowany zbożną myślą, aby tak ważne i święte miejsce (…) w zapomnienie i zaniedbanie nie poszło, tak długo kołatał u rządu, aż mu się udało uzyskać pozwolenie na obsadzenie przy kościele Bożego Ciała OO. Reformatów, których też sprowadził w roku 1854. OO. Reformaci, którzy od następnego roku mieli swoją zakonną prowincję w Prusach i Wielkim Księstwie Poznańskim pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, zajęli się też szczerze odprawianiem nabożeństw, oraz Bractwami dotychczas przy kościele Bożego Ciała istniejącymi. Szczególnie zaś zajęli się Bractwem Adoracji Najświętszego Sakramentu… Przeprowadzili też gruntowny remont…
W roku 1875, wskutek przyjęcia przez rząd pruski nowego prawa i nowej polityki co do Kościoła katolickiego a szczególnie zakonów (Kulturkampf), zmuszeni byli opuścić Poznań…