Ofiary najazdu Rakoczego (Solec, kwiecień 1657 r.)

16 kwietnia

Ofiary NAJAZDU RAKOCZEGO (Solec, kwiecień 1657 r.)

Śmierć o. Krzysztofa Czajkowicza (Brzezińskiego) i br. Macieja Ruszkowskiego (Kazimierskiego), REFORMATÓW  PROWINCJI MAŁOPOLSKIEJ według opisu zamieszczonego przez o. Floriana Jaroszewicza w książce MATKA ŚWIĘTYCH POLSKA:

Pomienionego wyżej roku łotrujący po Polsce Węgrzy, Kozacy i Multani napadli na klasztor nasz Solecki nad Wisłą, a gdy przełożony z innymi braćmi salwował się ucieczką, jeden W.O. Stanisław Żarski jakoś się zatrzymał, i został za cel rozhukanym łotrom… (o którym dokładniej za miesiąc, 16 maja…)

Wielebny zaś Ojciec Krzysztof i brat Maciej pobliskiej wiosce złapani od łotrów i w las zaprowadzeni, w sztuki porąbani i na szablach ich są rozniesieni; a oddając Bogu dusze swoje i wiarę św. oświadczając, męczeńską koronę otrzymali.

Wkrótce zaś potem przełożonemu klasztoru swego pokazali się, gdzie są w lesie pogrzebani, ale jednego tylko brata Macieja ciało znalezione było, i przeniesione.

W lat potem czternaście gdy w dzień wszystkich Świętych pewna godna Pani z dworem swoim jechała na nabożeństwo do Kazimierza przez ten las, w którym ci słudzy Boscy byli umęczeni, pokazali się jej w płaszczach zakonnych z jasnymi na głowach promieniami, i opowiedzieli co zacz byli; ale gdy się ich pytać chciała, z oczu jej zniknęli. Co jednak ojcom naszym w Kazimierzu sumiennie zeznała.

O. Koralewicz uściśla, że jeden ścięty (br. Maciej?), drugi okrutnie poraniony osobliwie w głowę, niedługo żyjąc, umarł. Obydwaj w borze pod wsią Bobrowniki przez chłopów zostali pochowani. Ponadto stwierdza, że ukazali się Gwardianowi Kazimierskiemu. Księga zmarłych tego konwentu odnotowuje, że br. Maciej tam zmarł (zapewne został pochowany), natomiast o. Krzysztof w Solcu…

W kronice klasztoru stopnickiego zapisano (notatka  sporządzona została po roku 1670), że br. Maciej zabity został przez Kozaków z nienawiści do wiary świętej (in Odium Fidei). Tamże umiejscowiono śmierć obydwu „w lesie koło miasta Bobrowniki nad rzeką Wieprz”…  Lokalizacja owa budzi pewne wątpliwości. Wspomniane miasto (dziś wieś) leży w odległości ok. 70 kilometrów na północ od Solca, po drugiej stronie Wisły, w pobliżu Dęblina. Koralewicz wspomina o wsi, a nie o mieście; inni autorzy piszą o pobliskiej wsi… a nawet wspominając o Bobrownikach pomijają szczegółową lokalizację…  Jeżeli bracia ci uciekali do Kazimierza Dolnego, co wydaje się logiczne, skoro najeźdźcy przybywali z południa, to kierując się na północ, wzdłuż Wisły, musieli przechodzić nieopodal wsi Borowiec (na mapach Miega z pocz. XIX w – Borowce; ok. 16 km od Solca, stamtąd już kilometrów 13 do Janowca i jeszcze kilka do Kazimierza…) . Może więc tam albo w okolicach innej wsi spotkała ich „siostra śmierć cielesna”… A może rzeczywiście koło miasta Bobrowniki???

Dlaczego „ukazali się Gwardianowi Kazimierskiemu”, a nie soleckiemu? Otóż ofiarą „zbirów Rakoczego” padł także sam klasztor, „całkowicie zniszczony i wraz z kościołem spalony”. Według innej wersji: „nie tyle przez wrogów, co miejscowych ludzi, którzy jego rzeczy, gdy odchodzili wrogowie, gromadnie sobie wyrywali, a przypadkowo, czy może i umyślnie, klasztor i kościół spalili”…  Początkowo bracia zamierzali opuścić tę fundację, ostatecznie jednak na usilne prośby duchowieństwa i miejscowego społeczeństwa pozostali…

O. Krzysztof Czajkowicz (Brzeziński) przeżył w zakonie lat dziesięć. Nowicjat rozpoczął 17 lipca 1647, zapewne w Wieliczce, rok później złożył profesję uroczystą. Studiował w Bieczu, Zakliczynie i Przemyślu (stamtąd wysłany był do Brzozowa, gdzie 20 września 1653 r. otrzymał święcenia diakonatu). Kapłanem był krótko (nie znaleziono daty święceń)… Nie wiadomo jaką funkcję spełniał w klasztorze soleckim…

Br. Maciej Ruszkowicz (Ruszkowski, Kazimierski). W zakonie był już być może w roku 1635 (w Bieczu). Pełnił posługę krawca; po roku 1644 znajdujemy jego nazwisko w spisach braci klasztorów: kazimierskiego, krakowskiego, gliwickiego, stopnickiego i soleckiego…

© CRT 2012