26 marca
Ogólne ukontentowanie i obiad na sto osób… Ingres o. ADAMA PROSPERA BURZYŃSKIEGO, jedynego biskupa spośród polskich reformatów…
(Z książki ks. Jana Wiśniewskiego „Adam Prosper Burzyński od 1820 do 1830 r. biskup sandomierski: W stuletnią rocznicę śmierci”, s. 32-34)
Dnia 26 marca 1820 r. w samą niedzielę Palmową, odbył się ingres bpa Burzyńskiego do katedry sandomierskiej. Korespondent z Sandomierza tak tę uroczystość opisuje:
„Dzień dzisiejszy szczególne przyniósł ukontentowanie kapitule tutejszej katedry, miastu, władzom urzędującym i całemu obwodowi diecezji sandomierskiej (…) miała bowiem zaszczyt kapituła tutejsza wprowadzić do tejże katedry drugiego w rzędzie J. W. J. X. Prospera Burzyńskiego, zakonu św. Franciszka Serafickiego oo. Reformatów, od 40 lat tę regułę trzymającego, świątobliwie i gorliwie w krajach dalekich miedzy Turkami, innego wyznania religii obcych, przez 20 lat misjonarza, męża o obyczajach nieskażonego, nauki i doskonałości prawej, religii pełnego, którego w okazałym obrządku religijnym procesjonalnie, kapituła tutejsza, opaci i zgromadzone z okolic duchowieństwo, obywatele i lud licznie zebrany z największą radością do katedry wprowadził. W dowód ukontentowania wszystkich, na zaczęciu tak pożądanego aktu w kościele oo. Reformatów przewielebny o. prowincjał tegoż zgromadzenia miał mowę wynurzającą całego zakonu najprzychylniejsze życzenia przy powinszowaniu tak wysokiego od Boga podniesienia osoby, w pokorze wychowanej i zawsze ją miłującej oraz cały okazał żal, który napełnił zgromadzenie z wyjścia jej od nich, która do odległych wieków zostawia dla nich zaszczyty. Na tę w przyjemnych wyrazach J. W. J. X. Biskup odpowiadając, zapewnił stały szacunek dla tego zgromadzenia i przywiązanie niezmienne. W tymże samym kościele J. W. hrabia Antoni Ledóchowski z Górek, kawaler wielu orderów, mąż pełen religii i cnoty, w czułych wyrazach, we wzorach najpiękniejszych myśli, w mowie swojej do pasterza opowiedział dzieło Opatrzności Najwyższej jako szczegół w tych czasach dla religii i diecezji, zagruntowawszy ten niezgięty filar dowodami Pisma św. przeniósł chlubę zaszczytną od wieków następnych dla zakonu św. Franciszka.
Stąd uporządkowaną procesją odprowadzony J. W. Biskup przez duchowieństwo do własnej katedry, udzielił błogosławieństwa dla ludu. Wielka ta dostojność w mężu przyuczonym do pokory tem więcej zagrzewała widza, że powołany zakonnik na godność biskupią nie nadwyrężył zagruntowanych cnót pierwszego powołania; w skromnej postawie i wznoszącym się duchu do wzniesionej ręki, podnosił do niebios modły o skutki dla prawowiernego ludu. Wszedłszy do kościoła, poświęcił moment na modły, potem usiadłszy na tronie, powitanym został mową przez JW. Aleksandra Dobrzańskiego, proboszcza katedralnego, nominata sufragana sandomierskiego, imieniem kapituły i duchowieństwa z oświadczeniem niezgasłych chęci i uszanowania, polecając troskliwości pasterza katedrę i duchowieństwo, w czułych wyrazach wynurzył życzenia pomyślności, prosząc o pozwolenie ucałowania ręki pasterskiej. W ciągu tego obrządku W. Ludwik Wierzbicki, komisarz obwodu sandomierskiego, mąż z światła, z cnoty i gorliwego urzędowania głośny, ukończając urzędowanie oświadczył w pięknych słowach ukontentowanie, że ten obrządek zastał go jeszcze urzędującym, dowodząc tak Opatrzności niebios zrządzonej, wyśledził nadzieję stałego porozumienia z miejscowym rządem pasterza i podwładnych jego. Wreszcie ostatnią mowę do Biskupa w imieniu obywatelstwa miał J. W. Józefat Chomentowski, b. poseł na sejm warszawski. Wyraził w niej ukontentowanie obywatelstwa dla swojego pasterza. J. W. Biskup, przyjąwszy tak przyjemne głosy, w duchu gorliwego pasterza odpowiedział, iż natargane siły 20-letniej misji w krajach barbarzyńskich zbierać będzie, aby się okazał stałym dla religii, wiernym dla rządu, troskliwym dla duchowieństwa, a czynnym nieprzerwanie dla dobra owieczek na wzór Najwyższego Nauczyciela.
Po skończonych modłach J. W. Biskup został zaprowadzony przez kapitułę do zakrystii, dla wzięcia na siebie aparatów do uroczystej celebry. Śpiewał Mszę św. w czasie której po Credo W. J. X. Wincenty Ptaszyński, kanonik katedry, wypowiedział okolicznościowe kazanie i przeczytał bullę papieską i ogłosił odpust zupełny. Przy końcu, biskup z bocznego tronu, przeznaczonego do słuchania kazań, udzielił ludowi błogosławieństwa. Wreszcie odbył się obiad na sto osób”.