29 maja
JEDEN Z DZIESIĘCIU… o. MARCELI MILTZREY, misjonarz w Rydze
W roku 1720 wyruszyli pierwsi REFORMACI, a wśród nich także Polacy, zarówno z PROWINCJI MAŁOPOLSKIEJ jak i WIELKOPOLSKIEJ na tak zwaną MISJĘ MOSKIEWSKĄ. Powierzone im zostało duszpasterstwo między innymi w Petersburgu i Rydze, przy czym w pierwszych latach trwały utarczki z kapucynami, którzy do misji w tych miastach także pretendowali; ostatecznie jednak wymuszono na nich przeniesienie się do Moskwy…
W Rydze polskich reformatów spotykamy w latach 1721-25 i 1728-35. Kolejni podjęli tam pracę dopiero po ponad dwudziestu latach. W roku 1756, gdy zaistniała potrzeba duszpasterza znającego język polski, skierowany został do Rygi o. Józef Tyczyński z KUSTODII RUSKIEJ. Od tego momentu, aż do roku 1803, datuje się stała obecność reformatów z polskich prowincji w tym mieście. A byli to (z wyjątkiem o. Tyczyńskiego i pracującego jeszcze w latach trzydziestych o. Jana Kapistrana Kleina z MAŁOPOLSKI) przedstawiciele prowincji WIELKOPOLSKIEJ (dwunastu) i PRUSKIEJ (czternastu). Dziesięciu spośród nich zakończyło tam swoje życie…
Jednym z tych dziesięciu był o. Marceli Miltzrey (Milzstrei). Mamy o nim, niestety, bardzo skąpe wiadomości, a to z tej racji, że dokumenty archiwalne PROWINCJI PRUSKIEJ, do której należał, z pierwszych kilkudziesięciu lat jej istnienia zaginęły albo też uległy zniszczeniu…
Do zakonu wstąpił w roku 1752; nowicjat odbywał w Wejherowie, tam też w roku 1753 złożył profesję uroczystą. Do Rygi przybył 4 kwietnia 1776 r. Planowano przenieść go do Petersburga, w miejsce o. Jana Kantego Bertholdta, ale z niewiadomych przyczyn translokata nie nastąpiła. Być może przeszkodziły temu problemy zdrowotne – wkrótce bowiem 29 maja 1779 roku zmarł. W niektórych wykazach podawana jest inna data – 9 czerwca. Być może wiadomość jego śmierci opatrzona został podwójną datą (według używanego w Rosji kalendarza juliańskiego oraz gregoriańskiego). Jeżeli tak, to rocznica jego śmierci przypadałaby w czerwcu…
O. Jan Nepomucen Gindl, informując o jego śmierci nuncjusza apostolskiego w Warszawie, napisał: „Ten najbardziej kochany ojciec tak, jak zawsze był bardzo pobożny i niestrudzony pracownik winnicy Pańskiej, również jak najlepiej przygotowany z wielkim zbudowaniem umarł w Panu”…