9 czerwca
MĘCZENNIK Z PUŁTUSKA… o. EPIFANIUSZ WOŁEK
W historii REFORMATÓW POLSKICH rok 1657 naznaczony jest męczeńską śmiercią kilku kapłanów i braci, którzy zginęli z rąk najeźdźców z Siedmiogrodu (księcia Jerzego Rakoczego) i Szwecji (króla Karola Gustawa). Ginęli mieszkający zarówno w klasztorach małopolskich (Przemyśl, Stopnica, Solec) jak i wielkopolskich (Pułtusk, Warszawa, Włocławek i Pakość)… Pozbawiano ich życia, bo byli Polakami, ale bardziej jeszcze z tego powodu że byli katolickimi zakonnikami… Zadawali im śmierć luterańscy Szwedzi, kalwińscy Węgrzy i prawosławni Kozacy… Ex odio fidei catholicae obierunt sunt (z nienawiści do wiary katolickiej zginęli…)
Wyjątkowa okrutną śmierć z rąk Szwedów poniósł w Pułtusku o. Epifaniusz Wołek, tamtejszy kaznodzieja. Jego męczeństwo opisuje o. Aleksy Koralewicz w słowach następujących:
Od Szwedów pojmany wiele szyderstwa i urągania dla Imienia Chrystusowego od nich ponosił, na ostatek do pala przywiązanemu na głowie jego proch wojenny zapalono z niewymowną jego boleścią co dla Chrystusa cierniem koronowanego mężnie wycierpiał, i w tych bólach nieznośnych szczęśliwie skonał Roku 1657, dnia 9 czerwca. Po kilku latach ciało jego z miejsca , na którym chwalebne męczeństwo podjął i pochowany był, przeniesione jest do Konwentu Pułtuskiego S. Józefa, głowa jego przez długi czas nienaruszona była…
O. Epifaniusz był kapłanem w sile wieku, zaledwie piętnaście lat wcześniej wstąpił REFORMATÓW PROWINCJI WIELKOPOLSKIEJ… Nowicjat rozpoczął 7 września 1742 roku w Osiecznej. Tam też rok później złożył profesję uroczystą na ręce o. Chryzostoma Dobrosielskiego, magistra nowicjatu i gwardiana klasztoru. Już w roku 1646 był kaznodzieją i prezesem klasztoru osieckiego… Poza tym wiemy jeszcze, że był gwardianem w Miejskiej Górce w latach 1654-55. Inne fakty z jego życia nie są znane…