Niedoszła fundacja we Włodzimierzu na Wołyniu

4 maja

BISKUP-PROBOSZCZ WOLAŁ KAPUCYNÓW… niedoszła fundacja we WŁODZIMIERZU na WOŁYNIU

W roku 1746, na południowo – wschodnich ziemiach ówczesnej Rzeczypospolitej, erygowana została RUSKA KUSTODIA Matki Bożej Bolesnej. W jej skład weszły cztery klasztory wydzielone z PROWINCJI MAŁOPOLSKIEJ: Lwów, Rawa Ruska, Sądowa Wisznia i Chełm oraz dwie tzw. fundacje: Krzemieniec i Włodzimierz (obydwie na Wołyniu). Żywot tej ostatniej okazał się być bardzo krótkim, a ściśle rzecz ujmując, nie doszło w ogóle do jej zaistnienia… i dziwi ciągłe umieszczanie jej w spisach klasztorów reformackich w Polsce…

Z propozycją fundacji zwrócił się do kapituły PROWINCJI MB Anielskiej w roku 1744 Aleksander Lesznicki (Leśnicki), starosta żytomierski, listem datowanym 19 maja tegoż roku w Ozdziutyczach. Kapituła propozycję zaakceptowała i dnia 26 lipca sporządzone zostało tzw. instrumentum acceptatae, a nowo wybrany prowincjał, o. Zygmunt Mieczykowski zobowiązał się sprawę osobiście z fundatorem omówić i odbyć tak zwaną wizją lokalną...

Już jesienią 1746 r. zarząd nowej KUSTODII zaczęło niepokoić ociąganie się fundatora w podejmowaniu dalszych kroków, mimo wszystko jednak wysłane zostały odpowiednie pisma do ministra generalnego. Jednocześnie już wtedy dochodziły słuchy, że we Włodzimierzu „położyli kamień węgielny” kapucyni! Podczas pierwszej kongregacji kustodialnej we Lwowie, na początku sierpnia 1747 r. omawiana była sprawa fundacji tak krzemienieckiej jak i włodzimierskiej, co zaowocowało m.in. wyznaczeniem komisarza ds. fundacji we Włodzimierzu w osobie o. Stanisława Kleczewskiego, któremu za towarzysza dano o Filipa Woynarowicza (comes itineris) i skierowaniem ich tamże. W tym samym roku zmarł niedoszły fundator, Aleksander Lesznicki. Kontynuowana jednak była nadal korespondencja z ministrem generalnym i prokuraturą generalną, skąd 4 maja następnego roku otrzymano pozwolenie (licencję) na tę fundację oraz także na fundację złoczowską. Przy braku postępów, w roku 1751 zastanawiano się nad wyborem pomiędzy Włodzimierzem i odległymi niewiele ponad 20 km na wschód Lokaczami, dokąd już dwa lata wcześniej reformaci KUSTODII RUSKIEJ zostali zaproszeni. Ostatecznie jednak ani jedna z tych fundacji nie doszła do skutku.

Zachował się list trzeciego z kolei kustosza, o. Ambrożego Szolca z dnia 17 stycznia 1753 roku, w którym informował prowincjała małopolskiego o. Jacka Łaskawskiego, że tej „fundacji jak nie było, tak i nie będzie, nie tylko z powodu śmierci fundatora, jak bardziej braku zgody J. Xiędza Orańskiego Sufragana Kamienieckiego, miejscowego proboszcza… O tych „problemach reformatów” pisze także o. Patryk Remigiusz Jankiewicz w swojej książce „XVIII-wieczne klasztory kapucyńskie na Ukrainie”, Kraków 2014. Otóż w roku 1751 bp Adam Wojna Orański poprosił kapucynów o wygłoszenie misji we Włodzimierzu, a ujęty ich gorliwością wyraził życzenie by pozostali przy tamtejszym kościele parafialnym. „Wcześniej o fundację we Włodzimierzu starali się franciszkanie – reformaci, którzy nawet otrzymali grunt od dobrodzieja, ale w 1748 r. sprzeciwił się ich fundacji ks. bp Orański i kapituła łucka. Także ordynariusz łucki biskup Franciszek Kobielski 14 czerwca 1751 r. wydał dekret, w którym nie godzi się na fundację reformatów we Włodzimierzu.

Pozostaje jedna wątpliwość. Skoro, jak utrzymuje o. Jankiewicz, początki obecności kapucynów we Włodzimierzu przypadają na rok 1751, to dlaczego reformaci już pięć lat wcześniej pisali w swoich annałach o położeniu przez nich kamienia węgielnego tamże??? Być może miało to coś wspólnego z objęciem przez nich w roku 1746 nowej fundacji w nieodległym Uściługu. Wiedząc o planach reformatów, podjęli akcję uniemożliwienia im realizacji fundacji włodzimierskiej, z tej prostej przyczyny, że bliskość klasztoru zakonu żebraczego, podobnie jak i oni utrzymującego się z kwesty, była im nie na rękę i mogła w przyszłości być powodem nieporozumień i konfliktów… Klasztor kapucyński we Włodzimierzu skasowany został ukazem carskim wydanym 16 sierpnia 1832 r.

© CRT 2012