O. Konrad Gubarzewski OFMRef

5 stycznia

OPIEKUN I OJCIEC UBOGICH… o. KONRAD GUBARZEWSKI

EMILIAN RADZISŁAW GUBARZEWSKI, w zakonie O. KONRAD, s. Antoniego, sędziego Trybunału Krakowskiego, i Wiktorii ze Staussów, urodził się w Krakowie 10 grudnia 1848 r. Po szkołach w Nowym Sączu i Krakowie wstąpił 12 lutego 1870 r. do GALICYJSKIEJ PROWINCJI OO. REFORMATÓW. Nowicjat odbywał w Wieliczce (od 20 lutego tegoż roku), studia teologiczne w Krakowie, gdzie też 4 marca 1874 r. złożył śluby uroczyste. W tym samym roku, 22 września biskup Józef Pukalski udzielił mu w Tarnowie święceń kapłańskich. Już w następnym roku został mianowany magistrem nowicjatu w Wieliczce, który to urząd spełniał przez dwa lata. W roku 1877 przez krótki czas był administratorem parafii w Grabiu… Później bywał wikarym, kaznodzieją, spowiednikiem w Przemyślu, Kętach, Jarosławiu… Pięćdziesiąt lat życia zakonnego związał z klasztorem krakowskim, gdzie z wielkim zaangażowaniem pełnił przez długi czas posługę zakrystiana; był także m.in. wikarym konwentu, dyrektorem III Zakonu i spowiednikiem sióstr zakonnych. Dwukrotnie wybierany był na urząd definitora prowincji (1893 - 96 i 1902 - 05). W roku 1907 wziął udział w organizowanej przez Komisariat Ziemi Świętej w Galicji pielgrzymce do Palestyny.

Dla siebie bardzo surowy, ale wyrozumiały dla słabości bliźnich, zawsze uczynny, spieszył z pomocą i pociechą cierpiącym i ubogim, których najbardziej ukochał. Od ust nieraz sobie odejmował i pożywienie swoje zanosił do zamieszkujących w suterynach ubogich. Znali go i cenili jego miłosierne serce nędzarze z całego Krakowa. Karmił ich codziennie przy klasztornej furcie, nadto opiekował się ubogimi rodzinami aż na Podgórzu. Nie zważał na to, że mu ciężko było chodzić jako kulawemu, lecz niestrudzenie w wolnych chwilach odwiedzał chorych i biedaków… Ubodzy zwali go opiekunem i swoim ojcem, i kochali bardzo tego cichego, o pogodnym, dobrotliwym obliczu, stale uśmiechniętego kapłana – zakonnika… Aż do samej śmierci troska o cierpiących na ciele i duszy była główną troską jego zakonnego życia… A gdy cierpienia powaliły go na łoże boleści – nie narzekał, ale dziękował Bogu za wszystkie łaski, jakie odebrał w ciągu przeszło pięćdziesięciu lat kapłańskiego życiaZmarł w opinii świętości dnia 5 stycznia 1928 r. Trumnę jego odprowadzało… setki ubogich z całego Krakowa. Jeden z mówców, patrząc na kwiaty pokrywające trumnę, powiedział: „Kwiaty te zwiędną i uschną… ale nie powiędną te cudne kwiaty cnót wzniosłych, które śp. o. Konrad krzewił i pielęgnował w duszach ludzkich przez cały czas swego ofiarnego życia”.

W jego kazaniach wierni wyczuwali zawsze wielką miłość Boga i iście apostolską troskę o zbawienie ich dusz…

Miał szczególny dar zjednywania sobie penitentów, pozyskując dla Boga i takich, którzy nawet na łożu śmierci odmawiali z początku przyjęcia Sakramentów św.

 

© CRT 2012