14 grudnia
O PÓŁNOCY 13 GRUDNIA 1707 r. w KLASZTORZE REFORMATÓW W KRAKOWIE…
… aby pamięć spraw nadzwyczajnych, które dobroć Boska okazać raczyła nad ubogim konwentem krakowskich REFORMATÓW PROWINCJI MAŁOPOLSKIEJ, z większą wiarogodnością dla potomności przechowana była o. Jakub Mikowicz wezwany został przez ówczesnego prowincjała, o. Antoniego Węgrzynowicza, do podania szczegółów owych wydarzeń o. Władysławowi Sobierajskiemu, sekretarzowi i spisania tychże, co dokonane zostało w tymże konwencie dnia 27 marca 1711 r.
Ja, brat Jakub Mikowicz, pod przysięgą wiarygodną i słowem kapłańskim to twierdzę i uznaję, co się wydarzyło w konwencie krakowskim, gdy morowym powietrzem zarażeni zmarli już: o. Joachim Stanzel, Gwardian, Ojciec Prowincji (exprowincjał), o Bonawentura Proszkowicz, Ojciec Prowincji (exprowincjał), o. Antoni Dębski, Spowiednik, o. Martynian Czulski, Spowiednik, o. Augustyn Gruszczyński, Spowiednik, o. Bonifacy Dobrzycki; tudzież bracia laicy: Symeon, Dekorozy, Furtiani i Dydak (…)
13 grudnia tegoż roku (1707), kiedy z braciszkiem Tyburycym, już przychodzącym do zdrowia, i z panem Janem Mieszkowskim, który przy skonaniu zakonników bywał obecny, razem spoczywaliśmy w szkółce na górnym krużganku; o północy pokazała się Osoba w takiej postaci, w jakiej odmalowany jest Chrystus bolejący (Christus dolorosus) w obrazie na tymże krużganku, trzymająca laskę w ręce, a przebudziwszy mię ze snu, kazała mówić Litanię o Imieniu Jezus; chciałem mówić, lecz że na pamięć nie umiałem, przetoż ta Osoba sama mówiła, ja zaś klęcząc przy łóżku odpowiadałem: „Zmiłuj się nad nami!”. Po ukończonej Litanii, usłyszałem trzykrotnie laską w stół uderzenie i głos: „Dosyć! dosyć! dosyć!”, po czym Osoba zniknęła, ja zaś obudziwszy towarzyszy moich, opowiedziałem im widzenie, i wszyscy udaliśmy się przed pomieniony obraz i odmówiliśmy Litanię o Imieniu Jezus.
Od tego czasu, do dnia dzisiejszego, gdy zgromadzenie nasze, przed tym obrazem zwykło codziennie wspomnianą odmawiać Litanię, chociaż później dla usług duchownych zapowietrzonym, narażali się zakonnicy na oczywiste niebezpieczeństwa, jednak, jak za pierwszym razem, gdy prawie cały rok morowe powietrze panowało, tak i za drugim, gdy się odnowiło, żaden w tym konwencie na morową zarazę nie umarł, a nawet znak jej na żadnym się nie pokazał.
To wszystko na uwielbienie Boga, jako prawdziwe, z tąż samą jak wyżej wiarogodnością, rzetelnie zeznaję”…
O. Jakub Mikowicz (Mikowski) zmarł 18 kwietnia 1712 r. w Zakliczynie; br. Tyburycy (Tyburcjusz) Mysłowski – 26 lipca 1747 w Zamościu.
Od roku 1901 OBRAZ PANA JEZUSA MIŁOSIERNEGO (CHRYSTUSA BOLEJĄCEGO) znajduje się w bocznej kaplicy kościoła, wybudowanej staraniem o. Zygmunta Janickiego, ówczesnego gwardiana, a poświęconej 13 grudnia tegoż roku przez biskupa krakowskiego, kard. Jana Puzynę.
Podana data i godzina owego wydarzenia (o północy 13 grudnia 1707 r.) może być rozumiana dwojako: z 13 na 14 – wówczas cudowna interwencja Pana Jezusa miałaby miejsce w pierwszych minutach dnia 14 grudnia; albo też z 12 na 13 – wtedy dniem objawienia należałoby uznać 13 grudnia, co też utrwaliło się w tradycji obchodzonego w krakowskim kościele św. Kazimierza odpustu…
Podawana przez niektórych autorów informacja, jakoby chorobą, która w tamtych czasach dziesiątkowała mieszkańców Krakowa o całej Rzeczpospolitej, był tyfus, nie jest zgodna z prawdą. Większość źródeł i opracowań wskazuje na dżumę (E. Karpacz, „Opłakane czasy” – epidemia dżumy w Krakowie w latach 1707-1710; E. Sieńkowski, Dżuma w Gdańsku w 1709 roku…).